religia.pl
 
 
2015-03-24
Wiem, wiem - nie ma tu żadnej grafiki. Pusto. Cisza.
Czy czegoś jeszcze potrzeba?

Wierzący - ateista - nie wiem kim jestem
Chyba mogę tak napisać o sobie, gdyż do 2007 r. wydawało mi się, jestem bardzo wierzącym katolikiem. Prowadziłem dla dzieci i młodzieży obozy ewangelizacyjne, wydawałem ewangelizacyjne czasopisma, a nawet ukończyłem z wyróżnieniem studia teologiczne.

Ale odejście z kapłaństwa i z Kościoła Katolickiego ks. prof. Tomasza Węcławskiego i jego pisma spowodowały, że zacząłem wątpić. Czas ten jednak wypełniłem zgłębianiem literatury naukowej na temat Ewangelii pisarzy liberalnych, ateistycznych czy rzadko - katolickich. Szukałem i .... nie znalazłem.
Przestałem chodzić całymi latami do spowiedzi i do kościoła. Chyba odszedłem.
Na religia.pl pisałem przeróżne krytyczne teksty o Jezusie czy o Kościele, odrzucając Bóstwo Jezusa.

Chyba wróciłem do Kościoła w 2011 r. a wynikiem tego były 2 wydrzenia:
1. Jakoś dotarło do mnie po tych latach poszukiwań, że nie jestem w stanie poznać żadnej całościowej prawdy o Bogu czy też o świecie. W swoich poszukiwaniach dotarłem do granicy, w której poczułem jakbym stał na krańcu Wszechświata skąd już nie można do nikąd iść pozostając w granicach rozumu.
2. A być może to doprowadziło mnie do przekonania, że pomimo iż nie wierzę w Jezusa i Jego Bóstwo - powinienem jednak pójść do spowiedzi św., tak na siłę, kierując się intencją a nie swoim obecnym rozumem czy uczuciami. Po prostu doszedłem do wniosku, że mogę źle poznawać - zakwestionowałem możliwość właściwego poznania u siebie. Zdałem sobie sprawę, że moje myślenie może być błędne - wpadłem w konsternację. Pierwszy raz nie wiedziałem co robić dalej.

Poruszająca się postać przy moim łóżku
Kilka dni wcześniej postanowiłem, że pójdę do spowiedzi tak na siłę pomimo iż nie wierzę i nie czuję. W nocy przed dniem spowiedzi nad ranem - spojrzałem na zegarek - była godz. 3.00 - obudziłem się cały sparaliżowany. Widziałem obok śpiącą żonę i małe dziecko w swoim łóżeczku - mieszkam na III piętrze w bloku, przy którym świecą się lampy, a rolety są na noc odsunięte więc w pokoju jest dość widno.
Myślałem, że umieram, a przed moimi nogami stała wysoka czarna postać - bałem się, gdyż myślałem, że ktoś wdarł się do naszego mieszkania. To było takie silne poczucie, że widziałem kogoś żywego przed sobą - czwartą osobę w pokoju, czułem ją, normalnie jakby ktoś ubrał się na czarno i stanął w trój wymiarze w pokoju.

Pamiętam jak wówczas zacząłem się modlić i od razu zwróciłem się do Jezusa.
Zacząłem mówić w myślach: Idź precz, Szatanie. Kiedy tak zacząłem mówić:  owa osoba stopniowo wychodziła z pokoju przez drzwi pokoju - jeszcze czuję ciarki jak to piszę - i wyszła, a wówczas paraliż opuścił mnie.

Potem przez przynajmniej 2 lub 3 lata cały czas świeciłem światło w przedpokoju - bałem się w nocy chodzić po swoim mieszkaniu i spać w lekkim mroku pomimo świecących się lamp na zewnątrz bloku.

Żona zaś tej nocy miała sny, że ktoś ją ciągał za włosy po naszym mieszkaniu, z kim walczyła. Wstała i opowiedziała mi jak wielkie miała przeżycia tej nocy - i tylko tego czasu to się wydarzyło.


Panie spraw, abym przejrzał
I tego dnia poszedłem do spowiedzi jak postanowiłem kilka dni wcześniej.
Po spowiedzi jakby łuski opadły z mojej głowy, oczu, rozumu - odeszły wątpliwości o Jezusa.


A jak jest dziś 24 marca 2015 r.?
- Chodzę co niedzielę na Mszę św., chodzimy całą rodziną i dość często przystępuję do Komunii św.

Bardzo chciałbym, aby wiara Kościoła Katolickiego w 100% spełniła się i aby to było prawdą.

Czy zatem wątpię?
Jeśli kocham Jezusa to też ufam Jezusowi, ale w każdym oczekiwaniu nawet na ukochaną - zawsze pozostaje jakaś doza niepokoju.
Wówczas mówię Bogu - takim mnie stworzyłeś więc tak reaguję.
Tobie wolno się ukrywać przede mną a mi nawet nie wolno czuć niepokoju, że może Ciebie nie być? - nie jestem Bogiem, tylko człowiekiem, zrozum mnie.

Tak sobie tłumaczę - nie wiem czy dobrze, ale też mam jakieś argumenty na obronę swojej postawy.


Jaki jest sens życia ludzkiego?
Czasami myślę, że taki sam jak mojego chomika w klatce - aby żyć.
Malicki na którymś ze swoich koncertów powiedział, że życie jest po to, aby żyć - i to bardzo spodobało mi się.

Ja rozumiem, że są różne teorie sensu życia, ale za bardzo nie widzę nic sensownego poza tym, aby żyć - i tyle.


To, co mnie przeraża to zabójstwa
Nie chodzi o to, że chciałbym szukać czy propagować alternatywne środki, ale sam fakt, że aby żyć i przeżyć musimy zabijać inne stworzenia, które przecież nie chcą umierać, boją się śmierci, chcą żyć, mają swoje dzieci, które nieraz karmią, troszczą się o swoje rodziny.
Boję się swojego człowieczeństwa.
Generalnie takie jest życie - jeśli my darujemy niższym rozwojowo istotom życie i nie zjemy je to zabije je kto inny.
Niemniej ten fakt jest okrutny - muszę zabijać lub robić rynek na zabijanie, aby samemu żyć.

Idę spać. Czasami najlepiej dobrze się wyspać.


2015-03-25
Walka o byt trwa ciągle
Trochę ostatnio ucywilizowała się ta walka o byt, ale rzeczywiście ona trwa ciągle.
Głównie chodzi o to, aby zachować jak najwyższy stopień przetrwania i zachowania siebie czy też swojego potomstwa.

To przetrwanie z reguły zawsze jest kosztem kogoś.
Krótko mówiąc - prawie każdy człowiek realizując jakieś sprawy kieruje się swoim interesem i pozyskaniem jak największego dobra, które umożliwi mu lepsze przetrwanie.

przykład 1
jakiś czas temu czytałem na jakimś portalu finansowym , że ok. 80% światowego bogactwa jest w rękach ok. 475 osób (nie całe pięćset osób)

przykład 2
cała reklama skierowana jest, aby wydrzeć nam pieniądze. Często produkty zmieniają tylko szatę graficzną, pudełko, wygląd, a w istocie są podobne lub takie same. Ciągle mami się nas - od wielu lat - tymi samymi sloganami, że w końcu znaleźli jakieś cudowne panaceum na nasze potrzeby i przetrwanie, a tymczasem sami próbują zgromadzić jak największe zapasy na swojej przetrwanie

przykład 3
przyjrzyjcie sie pracy handlowców. Może nie wszyscy, ale za wszelką cenę wmówią nam, abyśmy kupili jakiś syf. Zresztą, wystarczy poczytać książki z marketingu czy reklamy, aby nabrać dystansu do wielu faktów, które nas dotykają.


Paradoks - ślepi czciciele barw słońca
Zauważcie - chyba w każdym społeczeństwie są ludzie z różnych klas np. klasa zamożnych, średnia klasa, wiążących koniec z końcem i biednych - i ludzi z tych ostatnich 2 klas jest przeważnie ok. 2/3 populacji.

Co ciekawe - to 2/3 populacji w wyborach do władz rządowych czy samorządowych przeważnie wybiera ludzi nie ze swojej klasy i takich, którzy są czy będą działać przeciwko nim samym, i tak przeważnie jest.

To jest po prostu walka o byt w swoim gatunku - ludzie bardziej inteligentni umieją tak wykorzystać dostępne im i zrozumiałe im środki nacisku czy manipulacji, aby inni zrobili to, na czym im zależy.

Jak ten mechanizm działa? - ludzie inteligentni gromadzą bogactwo, jednoczą się i działają razem przejmując za pieniądze mechanizmy nacisku - zaś biedniejsi nie będąc inteligentni są  podatni na nacisku z ich strony i jeszcze między sobą kłócą się. Od dawna znamy powiedzenie - dziel i rządź.

Dlatego też nikt nie żałuje się ludzi, którzy potracili swoje oszczędności lokując je w upadłych bankach czy w kredytach.

Nawet władza, która została przez biednych wybrana do ochrony także biednych żywiąc się za pieniądze biednych - nie poczuwa się odpowiedzialna do ich ochrony. To zwykle pasożytnictwo. Władza wybrana przez biednych pozostaje na usługach najzamożniejszych, bo za ich pieniądze zdobyła tę władzę czyli za ich pieniądze przekonała biednych, że od dziś będzie biednym lepiej i lepiej zabezpieczą swoje istnienie.

A najgorsze w tym, że właśnie biedni pomimo iż zostali wpuszczeni w maliny - wybaczają władzy każde posunięcie, bo władza za biednych pieniądze ładnie wygląda, ładnie uśmiecha się, ładnie wypowiada się.


Tak po prostu być musi i będzie, bez rewolucji
Rewolucje wśród ludzi nie mają sensu, gdyż na miejsce jednych Panów przyjdą drudzy - popatrzmy na Rosję czy Francję.
Przecież nawet rewolucję przeprowadzają ludzie inteligentni, a biedniejsi zawsze byli mięsem armatnim.
Popatrzmy też na czasy Solidarności w Polsce - inteligentni, którzy wygrali na plecach biednych - teraz mają pieniądze, a ci, którzy walczyli i byli tzw. masą - nadal są masą i ponoszą skutki zmian.


Kłamstwo bycia zamożnym czyli fałszywa droga do pieniędzy
Pewnie słuchacie czy czytacie jak wielu młodych osiągnęło sukces czyli rozwinęło firmę czy pozyskało wiele pieniędzy, że są milionerami. Pewnie słyszycie jak powszechnie się mówi, że każdy ma taką szansę.

Z pewnością - szansę ma, ale nie każdy ma możliwości.
Świadomie przedstawia się fałszywy obraz świata.
Co to za szansa, w której nie ma możliwości np. rolnik niemiecki może sprzedawać swoje przetworzone produkty innym, ale rolnik polski już nie może np. sok malinowy, a uzyskać pozwolenie wcale nie jest takie proste.

Nie mówi się o tym, że np. przed polską Naszą Klasą czy Facebookiem istniały już takie projekty, ale żaden z nich nie otrzymał ogromnej dotacji na rozwój, bo podobno Facebook już na start miał ok. 20 mld dolarów od zamożnej grupy przedsiębiorców.

Co jakiś czas obserwuję jak młodzi ludzie płacą za pozycjonowanie w Google i uruchamiają swój sklep internetowy. Płacą pieniądze i koniec, nawet zysku nie mają, ale powtarza się im, że jak ktoś nie próbuje to do niczego nie dojdzie.

Tak, to prawda - jakiemuś wyjątkowi się udaje, ale grupa bogatych skutecznie na tyle zabezpieczyła swoją sytuację, że prawie niemożliwe jest wejście do ich grona.

np. w Polsce jest mnóstwo firm, jesteśmy przedsiębiorczy -tak się wydaje, ale dlatego, że pracodawcy wolą jak pozakładamy swoje jednoosobowe firmy niż mają dawać nam urlop czy inne dobrodziejstwa wynikające z umowy o pracę.

A kiedy tak się daje szanse, ale nie daje możliwości - to w końcu organizm wyczerpuje się i dajemy sobie spokój, stajemy się już potulni i można z nami robić wszystko. Patrzymy z podziwem na tych, którzy za znajomości bądź za innych pieniądze pozyskali swoje - a my przecież możemy uważać się za nieudaczników i zwykłych roboli.


Sami też jesteśmy fałszywi do cna
Wzruszamy się innych losem, płaczemy, współczujemy, ale chodzimy w ciuchach, które wyprodukowały nam azjatyckie dzieci albo używam tabletów czy telefonów komórkowych przez nich złożonych.
Akurat jeśli możemy kupić taniej i fajniej to przymrużymy oczy niemal na wszystko, nawet księży to nie ruszy.

Spokojnie, jak my żerujemy na innych tak i wyżsi nam żerują na nas, ale zawsze to jest czyimś kosztem, bo u źródła ktoś musi za to zapłacić swoim życiem -piszę o ludziach.

Sam też mam takie ubrania i sprzęt, ale to mnie nie usprawiedliwa.


Nie mów głupiemu, że jest głupi - bo jest głupi
De Mello w jednej ze swoich książek przytacza takie opowiadanie: pewien facet będąc w restauracji zauważył, że inny człowiek ma banana w uchu. Chciał mu pomóc, podszedł do niego i mówi: ma pan banana w uchu.
- co? - odrzekł drugi.
- ma Pan banana w uchu - powtórzył
- proszę mówić głośniej, bo mam bananach w uchu - usłyszał odpowiedź.

Ludziom dobrze, że mają banana w uchu.

Albo w innym miejscu twierdzi, aby nie uczyć świni śpiewać, bo świnia się zdenerwuje i nas upokorzy.

To dosadne i mało pokorne mówić czy myśleć o innych, że są gorsi od nas, ale zapewniam - nawet ci, którzy są najmniej inteligentni - sądzą, że są bardziej inteligentni od tych, którzy nimi rzeczywiście są.
Już dziecko mając 3 lata próbuje przerobić rodziców- jemu się wydaje, że urabia rodziców, a rzeczywistość jest inna.

To sztuka - wmówić ludziom, że są mądrzy, tolerancyjni i niezależni tak, aby ci wykonywali nasze zalecenia, to sugestia. Odwraca się uwagę od jednej sprawy, koncentruję uwagę na czymś, aby zrealizować jakiś aspekt manipulacyjny.

Obserwuję wiele razy jak ludzie, którzy oglądają czy czytają tylko jedne media używają stwierdzeń tylko z tych mediów, ale zapierają się, że wszystko przemyśliwują i myślą samodzielnie.
To nazywa się głupota i raczej na to lekarstwa nie ma.


Oznaki głupoty
1. Pierwszą oznaką głupoty jest twierdzenie, że wszystko się wie i wszystko rozumie się albo że wszystko zrozumiało się.
2. Drugą oznaką głupoty jest upór i brak dystansu do swojej wiedzy i sądów.
3. Trzecią oznaką głupoty jest brak krytycyzmu czyli przyjmowanie wszystkie jak leci.
4. Czwartą oznaką głupoty jest twierdzenie, że myślimy samodzielnie i otoczenie nie ma na nas wpływu.
5. I wreszcie - piątą oznaką głupoty jest czytywanie plotek o życiu innych ludzi i fascynowanie się tym.


Jak wyrwać się z głupoty?
Nie wiem czy to jest możliwe, bo do przejrzenia swojej sytuacji już potrzebna jest mądrość, a mądrość jest brakiem głupoty.

Na pewno ludzie mądrzy od dzieciństwa odpowiednio kształtują swoje dzieci, aby nie wpadły w sidła głupoty czyli
- odpowiednie wychowanie w domu
- odpowiednia szkoła i wychowawca ceniący wyższe wartości
- prawdziwa wiedza czyli taka, która opisuje rzeczywistość, a nie tworzy fikcję rzeczywistości


Jaka jest prawdziwa wiedza?
To taka, która opisuje rzeczywistość czyli umie przekazać to, co wiemy, to czego nie wiemy i to, co jest względne w tym, co wiemy - a względne jest chyba wszystko np. nawet prawa przyrody są względne, gdyż dziś są i obowiązują, ale za chwilę mogą przestać obowiązywać - nie mamy gwarancji.
Prawdziwa wiedza dostrzega hipotezę, a nie traktuje hipotezy jako wiedzy.


Jacy ludzie są bogaci?
Bogactwo nie wynika z mądrości - jest wypadkową mądrości, głupoty i ryzyka czy też chciwości albo i jakiegoś genetycznego uwarunkowania bliżej nam nieznanego.

Olbrzymie majątki ludzie zdobywali na wojnie i po wojnie, i dla nich prowadzili wojny. Wielkie kraje prowadzą wojny tam, gdzie są surowce - wysyłają dzieci biednych ludzi jako żołnierzy, ci giną, a zamożni z danego kraju czerpią korzyści w imię wolności i prawdy.

Stosuje się także różnego rodzaju chwyty, aby pozyskać majątki np. łapówki w olbrzymich przetargach, przejęcia firm za ich roczny dochód na który bierze się pożyczkę w zaprzyjaźnionym banku lub po prostu w zmowie z bankiem wyprowadza się pieniądze.

Ponadto, łatwym kąskiem są firmy państwowe, gdzie nie tylko pensje sięgają miesięcznie olbrzymich kwot, ale także odprawy czy przyjmowanie usług od zaprzyjaźnionych firm.

Wielu ludzi otrzymuje majątki po rodzicach i już prowadzi biznes w czystych rękawiczkach prowadząc życie jako wielki darczyńca i bawiąc się dla dla biednych np. bale charytatywne.

Są też tacy, którym udaje się siłą wedrzeć do grona milionerów, którzy zbudowali firmę siłą rąk swoich.


Jak ogłupia się ludzi?

1. Jest bardzo prosty sposób ogłupiania ludzi
- to wyśmiewanie ludzi mądrych
- i ich poglądów.
To bardzo skuteczny środek i bardzo często dziś używany - bo jednocześnie daje się dostęp ludziom mądrym i ich niszczy czy też ich wypowiedzi.

Często też wmawia się ludziom biednym, że niemożliwa jest poprawa ich stanu w wyniku planu, który ktoś inny proponuje poza tymi, którzy tak przestrzegają.

2. Drugim skutecznym środkiem jest nagłaśnianie tych opinii, nieraz bardzo poważnych i pochodzących od ludzi z poważnym dorobkiem naukowym, bo skoro ktoś poważny i poważnie mówi - to znaczy, że ma rację.


Obrona

1. Powiedzmy dosadnie i wprost - jeśli codziennie będziemy siedzieć w gównie to będziemy śmierdzieć i staniemy się z czasem jak ono.
Trzeba po prostu zdobyć się na siłę w sobie i odłączyć się od prania mózgu.
Przez jakiś czas poczujemy dyskomfort, ale nie ma innego wyjścia
czyli
- nie oglądać i nie słuchać ogólnodostępnych stacji telewizyjnych i radiowych przekazujących informacje
- nie czytywać ogólnodostępnych portali internetowych

Dlaczego ogólnodostępnych? - gdyż nakierowane są na masowe prawnie mózgu.
Idealnie to poszukać płatnych serwisów informacyjnych - nie łudźmy się - za darmowe korzystanie płacimy przyjmowaniem malipulacji i praniem mózgu. Nikt za darmo nie będzie nam pomagał.

I co wtedy zauważymy?
- w płatnych serwisach informacyjnych poczujemy, że mamy zbyt mało wiadomości w porównaniu do ogólnodostępnych.
Dlaczego?
- to będzie początek odtruwania nas, gdyż ogólnodostępne działają na nasze emocje, w sposób podświadomy, pobudzają nas, straszą, zachwalają, budzą podziw, wymyślają, tworzą nowe - podczas gdy w rzeczywistości tak naprawdę nic albo bardzo mało się dzieje.

2. Obserwować siebie i swoje emocje - będziemy zachowywać się jak narkoman na odwyku. To ta sama droga.
Musimy zacząć myśleć, mieć czas na myślenie, rozważać - może jakaś medytacja, wyciszenie, spokój, nawet codzienny rachunek sumienia.
Starajmy się przestać denerwować sprawami politycznymi, zachowaniem ludzi - zacznijmy nabierać dystansu i je rozumieć skąd pochodzą, ale niekoniecznie akceptować.

Co robi manipulacja wystarczy zobaczyć na to, co dzieje się w Rosji - ponad 80% poparcia dla P. Putina - ludzie są biedni, ale popierają człowieka, który przyczynił się do śmierci tysięcy ludzi na Krymie, wywołuje wojny - w imię czucia się silnym i ważnym.
Ale uprzedzam - my nie mniej jesteśmy zmanipulowani teraz tylko że innymi treściami jako to na którymś portalu właściciel Fakro nazwał, że stajemy się powoli półkololnią.